*

Na imię mam Edyta i od lat hobbystycznie uprawiam rośliny.
Hoje to moja wielka roślinna miłość! Ściągam je skąd się da ... Z najdalszych zakątków Europy i świata.
Poszukuję wciąż nowych gatunków i odmian tych wspaniałych roślin. Podziwiam kwitnienia, zakochuję się w liściach.To jak narkotyk ...
Moja kolekcja, licząca ok 400 odmian hoi, stale się powiększa, a mój dom coraz bardziej przypomina las deszczowy.
Zapraszam do odwiedzin.


*

piątek, 6 stycznia 2012

Aloha !!!!!!! - hoya clemensiorum from Kaaawa – Hawaii

 

Hoi clemensiorum mam kilka klonów – z różnych miejsc na świecie. Ta, przyjechała/przyleciała do mnie, kilka miesięcy temu prosto z Hawajów.

IMG_2711

 

Z łagodnego klimatu hawajskiego miasta Kaaawa, gdzie średnia temperatura w ciągu dnia wynosi od 30 stopni latem (od maja do października) do 20 stopni zimą (od listopada do kwietnia) musiała się przystosować do polskich warunków. Niebo – ziemia.

 

 

Aklimatyzacja była trudna, sadzonkę ukorzeniłam, ale nie zamierzała rozpocząć wzrostu. Rośliny nauczyły mnie jednak cierpliwości i opłaciło się…

 

IMG_2718

Zaczęła rosnąć właśnie zimą …

Jeden kołkujący liść wypuścił półmetrowy łysy pęd, na którym powoli zaczęły rosnąć liście.

 

IMG_2712

 IMG_2709

 

IMG_2713

A nawet wypuściła penducla kwiatowego …

IMG_2720

IMG_2717

Hawajska piękność pokochała moje skromne, polskie warunki. Idealnie, w myśl hawajskiego przysłowia ….

“Ana’ole, ke ao, ka po”

 

***

Bardzo lubię Beatę Pawlikowską. Uwielbiam jej książki. Ostatnio wydaną jest ‘Blondynka w Australii’ – musiałam ją mieć …

IMG_2725

w dodatku udało mi się zdobyć egzemplarz z autografem …

 

IMG_2733

IMG_2728

IMG_2729

IMG_2730

IMG_2726

I właśnie ta piękna i mądra książka Beaty, pozwoliła mi zrozumieć pewną prawdę …

Fragment książki "BLONDYNKA W AUSTRALII"


“Wszystko co znamy z naszego świata, jest pewnego rodzaju iluzją. Uzgodniliśmy – my, jako ludzie z zachodniej cywilizacji – jakimi symbolami będziemy się posługiwać dla określania wartości spraw albo ludzi. Przyjęliśmy pomiar czasu na godziny, dni i lata i stworzyliśmy wspólną iluzję, w której żyjemy traktując ją jak coś rzeczywistego. Bo przecież nie ma czasu. Nikt nie udowodnił, że posuwamy się liniowo, czyli od przeszłości przez teraźniejszość do przyszłości. Być może jednocześnie wykonujemy wiele innych podróży w innych wymiarach czasu, z których w ogóle nie zdajemy sobie sprawy.
Ten nasz system ogólnie przyjętych teorii ma dać ludziom pewne poczucie bezpieczeństwa i pozwolić im się zająć codziennymi obowiązkami. Im bardziej rozwijały się miasta, tym bardziej człowiek był pozbawiany własnej duchowości, której musiał się zrzec na rzecz tak zwanego ogólnego dobra. Stworzono organizacje i systemy, w których trzeba zatrudniać kolejne osoby. Ich zadaniem jest wypełnianie systemowych zadań, a nie poszukiwanie prawdy o sobie i o świecie. Bo prawda jest wolnością. Kto wtedy chciałby pracować w biurze? A gdyby nie było biur i urzędów, rozsypałby się misterny system zniewolenia i tworzenia pustki, na bazie której istnieje świat białego człowieka.

Im bardziej „rozwinięta” jest cywilizacja miast, tym więcej pojawia się przestępców, nieuleczalnie chorych i ludzi uzależnionych od sztucznie wyprodukowanych substancji. Z pokolenia na pokolenie ludzie przekazują sobie coraz bardziej zawężoną świadomość, w której nie ma miejsca na poszukiwanie bogactwa rozwoju, mądrości i uniwersalnego dobra. Życie w miastach białych ludzi zmierza do tego, żeby możliwie małym kosztem zapewnić masową rozrywkę i żywność. Ludzie są jak kury w ciasnych klatkach. Uczą się jak nie oddychać i nie myśleć. Dostają co rano zestaw przetrawionych śmieciowych informacji i równie śmieciowej żywności. Napełniają się nimi, z nadzieją na poczucie sytości i spełnienia. Im więcej jej spożywają, tym bardziej bezradnie sięgają po następne porcje spreparowanej chemicznie pustki. Z braku poczucia sensu zwracają się z powrotem ku podtrzymującemu je systemowi, pracując, oglądając telewizję, czytając gazety, jak roboty skazane na niewolę własnych umysłów.”

Nieprawdaż ?

***

A u mnie sypie śnieg, jest tak pięknie – biało, czysto … Uciekam na spacer, a Wam życzę dobrego, fajnego weekendu.

Aloha !!!

Edyta

 

2 komentarze:

  1. Młody listek cudny! Ja do tej odmiany się zraziłam. Próbowałam kilka razy, aż w końcu zrezygnowałam. Można by rzecz, że się wyleczyłam z próby jej zdobycia. Ale podziwiać będę ją u Ciebie. Oby rosła w siłę. Bardzo lubię oglądać duże, wypasione egzemplarze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto poczekać, a roślina odpłaci pięknym wzrostem i jeszcze kwiatem nagrodzi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za słowa pozostawione w komentarzach. Jesteście zawsze tutaj mile widziani!
Thank you for all your words.
Your comments are always very welcome.