*

Na imię mam Edyta i od lat hobbystycznie uprawiam rośliny.
Hoje to moja wielka roślinna miłość! Ściągam je skąd się da ... Z najdalszych zakątków Europy i świata.
Poszukuję wciąż nowych gatunków i odmian tych wspaniałych roślin. Podziwiam kwitnienia, zakochuję się w liściach.To jak narkotyk ...
Moja kolekcja, licząca ok 400 odmian hoi, stale się powiększa, a mój dom coraz bardziej przypomina las deszczowy.
Zapraszam do odwiedzin.


*

sobota, 14 kwietnia 2012

Hoya lacunosa IML 1179 from Cikidian Java

 

Zakwitła pierwszy raz.

IMG_5737

IMG_5741

IMG_5742

IMG_5743

IMG_5738

To jedna z moich ulubionych lacunos. Penducle ma bardzo długie, a kwiaty raczej z tych mniejszych.

Tutaj porównanie:

1. lacunosa IMl 1179 from Cikidian Java

2. lacunosa from Thailand

3. lacunosa ‘Giant’

IMG_5784

Zapach jednak – wciąż ten sam, boski ….

Zmykam do sobotnich zajęć i obowiązków a także do … ogrodu. Wiosną zawsze budzą się we mnie uśpione przez zimę geny ogrodnika-farmera. Projektuję, sadzę, sieję, kopę i sprawia mi to nie lada frajdę.

Do przeczytania niebawem :-)

serdeczności

Edyta

6 komentarzy:

  1. No i kolejną wypasioną pokazujesz! No superaśna. Ależ Ci te lacunosy rosną. Ale ja nadal nie rozumiem, co jest w nich tak fajnego, żeby mieć ich kilka, czy kilkadziesiąt odmian. Dla mnie są albo ciapate, albo zwykłe. Dwie odmiany :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dorotka ale one mają zupełnie różne liście ... To mnie kręci. Poza tym uwielbiam ich zapach jak zakwitną no i bardzo szybko rosną. No kurcze lubię lacunosy bardzo, bardzo ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam nie widzę różnicy. Ja lubię bardzo finlaysonii, bardzo, bardzo, bardzo. Tylko nie mów, że one mają podobne liście ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Edytka, czy ona pachnie tak jak "zwykła" lacunosa? Bo mnie ten zapach rozczarował :( Czy coś ze mną nie tak? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, one wszystkie pachną tak samo. Zapach jest najmocniej wyczuwalny wieczorem i wtedy odpływam ... Czemu Cię rozczarował ??

    OdpowiedzUsuń
  6. He, he, rzekłabym, że dla mnie lekko zalatuje babcią, jeśli wiesz, co mam na myśli ;) Ale może to kwestia ilości, bo moja malizna miała wszystkiego może z 10 kwiatków i może bukiet aromatu nie miał szansy w pełni się rozwinąć. Nie nazwałabym tego smrodem, ale hmmm.
    Ładnie, to moim zdaniem pachnie sheperdii, chociaż wieczorem główka może nieźle rozboleć, bo daje ostro, tak mocno "perfumowo"...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Wam za słowa pozostawione w komentarzach. Jesteście zawsze tutaj mile widziani!
Thank you for all your words.
Your comments are always very welcome.