choć dopadła mnie nostalgia . Jeju , moje słoneczko ma już 12 lat , ja za kilka tygodni będę miała 20 lat więcej od niej , a nie tak dawno sama obchodziłam dwunaste urodziny … jak ten czas szybko płynie , za szybko .
Pokażę dzisiaj hoję citrina – fajna i wdzięczna mieszkanka Malezji . Została opisana w 1922 roku . Ponoć bardzo mocno , przyjemnie pachnie , co napawa mnie wieeeeeelkim optymizmem.
Spodoba się każdemu hojoholikowi , dzięki powywijanym , dołeczkowatym liściom . U mnie tego efektu nie widać teraz zbyt dobrze , przede wszystkim dlatego , że w tym roku była przycięta z 50 razy … Cieszyła się ogromnym powodzeniem . Jej dzieci rozsiane są po całej Polsce , Europie a nawet świecie . Niech Wam rośnie kochani szybko i zdrowo tak jak mi .
Pokażę ją wiosną , abyście zobaczyli jak zapyla ze wzrostem … Może zaskoczyć , oj może …
Na koniec donoszę że skończyłam malować stół i krzesełka moje :-) Jak Wam się podoba ?
Mój sprzęt fotograficzny nie oddaje w pełni , ani koloru , ani atmosfery jaką chciałam osiągnąć , dlatego pokażę jeszcze kilka zdjęć , abyście poczuli klimat który panuje w mojej kuchni …
Uściski i jesienne pozdrowienia dla wszystkich!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i słowa które wędrują na moją skrzynką mailową ....
edyta
Dziękuję za wizytę :))
OdpowiedzUsuńBardzo przytulne wnętrze, hoje piękne, ja nigdy nie doczekałam się kwiatków :(
Pozdrawiam serdecznie Marta :))