Ja na parapecie :-)
hoya parasitica margin variegata
hoya parasitica lao 1 hoya parasitica lao A
![]()
hoya parasitica lao 1 hoya parasitica lao A
![]()
Ło jak zimno i ciemno brrrr
Temat dobry na ten czas - doświetlanie. W związku z licznymi pytaniami ,pokażę jak to się ma u mnie - może komuś pomogę . Ja wiem że na ten temat jest mnóstwo informacji WSZĘDZIE i na forach i w internecie i w książkach aleeeee uważam , że te informacje przerażają zwykłą Kowalską hojoholiczkę , symbole żarówek , obudowy na świetlówki, budowa instalacji itd itp . Ma być prosto i pokażę że prosto jest . Kochane , kochani wystarczy zwykła żarówka energooszczędna zakupiona w hipermarkecie i do niej kabel oraz oprawa również zakupiona w każdym hipermarkecie budowlanym - przykład poniżej:
do tego pstryczek
który kupuje się osobno za grosze i bardzo łatwo go montuje ( taaa nawet ja nie potrzebuję przy tym pomocy zawsze zajętego męża , to i Wy dacie radę )
i wystarczy .
Nie dajmy się zwariować , nie warto ponosić większych kosztów bo i po co ? Nie warto kupować drogich świetlówek typu fluora etc ( które nota bene nie są za przyjazne dla naszych oczu ) .Poza tym żarówki energooszczędne są ENERGOOSZCZĘDNE i o to właśnie chodzi , co byście nie przerazili się rachunkiem za energię , co by Was mąż ( lub żona ) w kaftan nie chcieli zapinać , a za zaoszczędzone dzięki energooszczędnym żarówkom pieniądze , kupili nową hoję :-) Poza tym ,jak już się świeci takowa w oknie , nie ma potrzeby załączać innego oświetlenia w pomieszczeniu w którym przebywamy - na jedno więc wychodzi.Rozwiązanie które widzicie jest proste i tanie . Jeden warunek i bardzo ważna sprawa : przy zakupie żarówki wybierzcie tą która ma jak najwięcej LUMENÓW - takową informację znajdziecie na opakowaniu .
Wieszacie to ustrojstwo w oknie i tadammmm :
Przychodzę z pracy - załączam ( ok 16 ) , idę spać - wyłączam . Gdy pracuję długo i wracam późno , domownicy wiedzą co mają zrobić hihi co bym zła nie była jak przekroczę próg domostwa :-)
Uwierzcie , warto takie udogodnienie dla naszych hoi zastosować w każdym oknie . Rośliny rosną pięknie nawet zimą . Nie ma hojowych strat , co niezmiernie ważne , aby jesienno zimowy czas przetrwać bez roślinnych zgonów :-)
Druga sprawa - pora deszczowa . U mnie to już zwyczaj . Od teraz , gdy pogoda beee , zaczyna się dla moich hoi pora deszczowa . Codziennie ( raz , dwa razy , jak mam czas i jestem w domku to częściej ) zraszam .
Mają światło , mają ciepło , mają wilgoć - rosną aż miło. Do dzieła dziewczyny , nie taki diabeł straszny .
Mmm jak ja lubię piątkowe popołudnia , odpoczynek i małą czarną , gorzką …
Ps .Panie Łukaszu dziękuję za dzisiejsze śmiechy , związane z hoją minimol ( wiadomo że taka nie istnieje). Co sobie przypomnę treść sms i moją głupią odpowiedź , śmieję się na głos , a mijający mnie na ulicy ludzie nie mają za ciekawych min haha ... A co tam , nie dajmy się jesiennej chandrze , śmiejmy się gromko ze wszystkiego co śmieszne , czego Wam i sobie serdecznie życzę .
Pozdrawiam
Edyta
Słuchajcie , jestem doopa . I to do kwadratu . Zasuszyłam pąki na buotii buuuuu…. Dobrze że wytworzyła kilka naraz , dwa kwiatostany odpadły , zobaczymy jak zachowają się kolejne. To wszystko przez tyranie , życie w biegu i chroniczny brak czasu . Niestety . Zapomniałam podlać . Zorientowałam się dopiero dzisiejszego poranka gdy chciałam podejrzeć czy już się pąki otworzyły a znalazłam je na parapecie :-)) ehh życie …
Pamiętacie jak wyglądała w połowie lipca ?
no to teraz wygląda tak :
Znacie szybciej rosnącą hoję ? Ja nie . Jest naprawdę ogromna , jej wysokość to niemal wysokość mojego kuchennego okna. Jeszcze się mieści …
Pąków ma sporo :
ale szczerze mówię , nie wiem co z nimi będzie … Szkoda mi i nauczka na przyszłość jest .
No dobra , trudno.
Jesień , jesień mamy już pełną gębą . Jak co roku , cała moja rodzina jest przeze mnie maltretowana sokami – że tak powiem własnej roboty . Nie ma zmiłuj , dopiero na wiosnę im odpuszczam . Dzieci się krzywią trochę ale nie ma lekko i na to aby zrobić soczek codziennie znajdę czas (Majka dzięki za kolejny świetny przepis ). Różne , różniste . Warzywa z owocami , owoce z owocami , warzywa z warzywami . Jak popadnie . Dzięki temu całą jesień i zimę udaje nam się przetrwać praktycznie bez przeziębień. A ja dzięki sokowi z marchwi utrzymuję do następnego sezonu letnią opaleniznę :-)
do następnego
Edyta
Pamiętacie jak mówiłam że mi tak szkoda lata ? Szkoda że odeszło , tak szybko , niepostrzeżenie ? Myślałam że nie lubię jesieni - myliłam się . Jesień jest cudna . Spacerowałam dziś tak znanymi mi ścieżkami , kolorowe liście leciały wraz z podmuchem wiatru pod moje stopy , słońce - choć już nie tak intensywnie to jednak jeszcze miło przygrzewa i poczułam to ... Poczułam że jesień jest piękna , i tyle darów nam niesie i grzybki i kasztany i żołędzie które moje dzieciaczki kochają zbierać a później w domu pojawiają się wszędobylskie ludziki.
No dobra , do rzeczy :-)
Liczyłam ostatnimi czasy skrupulatnie moje hoje i padłam ... Wygodnie mieć listę wypunktowaną , bez numerków , bo nie przeraża . Tak było do tej pory , ale myłam okna robiąc przy tym inwentaryzację i doliczyłam się niemal 390 gatunków i odmian (nie wspomnę o tym że mycie okien zajmuje cały dzień ) .Wszystkie piękne , z żadnej nie sposób zrezygnować ale mówię STOP . Jeszcze tylko dosłownie kilka , o których marzę i DOSYĆ ,bo zarosnę hojami :-) jak tak dalej pójdzie.
W październiku czeka mnie przeprowadzka do oranżerii i szczerze się zastanawiam jak ja się pomieszczę ... Tak myślę że część będzie jednak musiała zostać na parapetach . I tutaj prośba do Was ! Macie jakieś fajne strony (linki) gdzie pokazane jest jak urządzić oranżerię /ogród zimowy ? Może jakieś ciekawe zdjęcia ? Głównie chodzi mi o rozmieszczenie tzw wisioków tudzież innych ustrojstw służących do powieszenia , ustawienia doniczek , tak , aby zyskać jak najwięcej miejsca .Wbrew pozorom to nie taka prosta sprawa.
Chciałabym mieć też kącik ze stoliczkiem i krzesłami ( rattan ??? ) aby odpocząć , zjeść śniadanie czy napić się kawy .Nie mogę się już doczekać ... To będzie moja nagroda i spełnienie największego marzenia .
A teraz moje kolejne nerwuski :
hoya callistophylla II , hoya sp.Sabah Beauty
hoya meredithii II ,hoya aff. vitellinoides Sukrin Navatirat
hoya sp.Kalimantan , hoya loyceandrewsiana (nie wiem czy z niej taki nerwus ale pokażę bo fajna :-)
miłego , słonecznego dnia - Edyta
Ps. Na życzenie kilku osób wystawiłam ponownie na all interesujące okazy . Z pewnością nie będzie już tak jak było , jednak raz na jakiś czas – na Waszą prośbę - będę dzieliła się tym co mam. Dziękuję za wszystkie miłe wiadomości.
Przede wszystkim - przepraszam że piszę tak późno . Mój młodszy skarb zachorował i nie mogę się skupić na niczym innym . Badania , badania , badania , odległa wizyta u hematologa , modlitwa .... uff ciężko mi. Chwilowo nie pracuję , nigdzie , chcę się skupić wyłącznie na dziecku.
Ogłoszę jednak wyniki konkursu - jestem Wam to winna i znów zniknę na jakiś czas .Wybaczcie mi .
W konkursie wzięło udział tylko 12 osób . Z tego 3 osoby odpowiedziały nieprawidłowo .Trudny był ?
Oto odpowiedzi :
Pytanie 1
np:
Sekcja I Otostemma
Sekcja II Eu-Hoya (Acanthostemma)
Sekcja III Plocostemma
Sekcja IV Pterostelma
Sekcja V Oreostemma
Sekcja VI Physostelma
Sekcja VII Eriostemma
Pytanie 2
np.
Latifolia,Macgregori ,
Vitellinoides,Glabra
Imperialis,
Pytanie 3
np.
Linearis,
Retusa,
Serpens
W losowaniu wzięło udział 9 osób.
Nagroda – hoya ds-70 variegata pojedzie do Pani Dorotki z Warszawy . Gratuluję i poproszę o adres.
pozdrawiam ciepło wszystkich czytających
Edyta