Nie mogłam się oprzeć i przy dzisiejszym podlewaniu hoi na południowym oknie w salonie, zrobiłam kilka zdjęć …
Dobrej nocy …
Edyta
Nie mogłam się oprzeć i przy dzisiejszym podlewaniu hoi na południowym oknie w salonie, zrobiłam kilka zdjęć …
Dobrej nocy …
Edyta
Uwielbiam tą hoję. Długo jej szukałam po całym świecie … Znalazłam u Szwedki i w USA. Ze Szwecji zdecydowanie miała do mnie bliżej. Późno rozpoczęła wzrost, teraz już będzie z górki :-)
a tak się wybarwia latem :
***
Zawitała do mnie wiosna. Tulipanowo-szafirkowa. Taka, jaką kocham …
choć ciągle jeszcze nostalgicznie, to już można ją spotkać na każdym kroku : goszczącą na stole, parapetach, a nawet w sercu …
***
Na zakończenie serduszko od mojej córci ( w tle ), z życzeniami
a ja przesyłam Wam najpiękniejszą piosenkę o miłości jaką znam, mojego ukochanego Dżemu – rzecz jasna …
miłego wieczoru, xoxo
Edyta
Nie mogłam nie pokazać … Wczoraj, po przyjściu do domu, czekała na mnie przesyłka. Nadawca znajomy z allegrowych transakcji. Tylko że to ja zawsze wysyłałam przesyłki z roślinami pod ten adres … Nie podaję – kto to, nie wiem czy ta osoba życzyłaby sobie tego.
Otwieram i …. dech mi zaparło. Zaniemówiłam i tyle.
Oczom moim ukazało się mnóstwo pięknie zapakowanych pudełeczek…
a nich cudne, francuskie kosmetyki
wśród nich moje ulubione, hipnotyzujące Shalimar ( pisałam o nich kiedyś, jest mi cholernie miło …. )
cudny pędzel Kabuki – Givenchy w ślicznym etui
boski olejek z drobinkami złota francuskiej marki NUXE
i wiele innych
no i kartka …
Z głębi serca – dziękuję. Nie wiem co jeszcze powiedzieć, brak mi po prostu słów …
***
pozwolę sobie zamieścić fragment książki :
‘Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.”
Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze.’
— Paulo Coelho
Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
***
i ja podjęłam ryzyko,
na przekór złym językom, robię uparcie to co kocham,
jestem, żyję, dzielę się tym co mam,
i mimo wszystko, warto było,
odnaleźć siłę, by trwać w tym co robię
odnaleźć wiarę, że nie robię nic złego,
dzięki temu mogłam poznać wielu wspaniałych, cudownych, szczerych ludzi,
tak – z całą pewnością warto było,
a Wam dziękuję że jesteście,
dziękuję za wszelkie objawy sympatii, za maile, za telefony, za facebookowy kontakt, za cudne niespodzianki
z głębi serca – dziękuję.
Edyta
ma penducla kwiatowego … zauważyłam dzisiaj … jak myślicie, donosi ?
taka mała, a taka chętna do kwitnienia …
i jak tu jej nie lubić ?
***
serdeczności ślę
Edyta
Ps. aaaa zapomniałabym … I don't have time to hate people who hate me, because I'm too busy loving people who love me ... To moja złota myśl. Na dzisiaj.
Zwariowała mi jedna z elliptic . Mnie już nic nie ździwi .
Spójrzcie :
Na międzywęźlach wypuszcza po 3 – 4 liście zamiast dwóch ( jeden, dwa liście gratis :-)
Mało tego, na grubej łodydze ( za grubej jak na ellipticę ) wypuściła 3 stożki wzrostu.
Pierwszy raz widzę coś takiego
Trojaczki. Pierwszy pęd zasuwa ze wzrostem najszybciej. Myślałam że pozostałe dwa w stanie spoczynku sobie zostaną, ale gdzie tam …. zasuwają za pierwszym. Z dnia na dzień są coraz większe. Wygląda to tak jak by się łodyga na 3 części rozszczepiła.
Nie wiem co jest grane, ale obserwuję ciężko co też z tego wyniknie.
Widzieliście kiedykolwiek coś takiego ?
***
Pisałam Wam kiedyś że oprócz kotów, psów ( i hoi :-) mam również ptaki. Głównie papugi ( różne ) i amadyny. Papugi mam, bo je uwielbiam mimo że to cholery, krzykaczki i brudasy. Drą się tak, że przez telefon nie da się pogadać ( kto dzwoni do mnie – ten wie :-) ), gadają więcej ode mnie ( choć nie wiem czy to jest możliwie ) śmiecą i bałaganią bardziej niż moje dzieci hmmm…
Na początku ( 3 lata temu … ? ) mieszkały w salonie. Za bardzo śmieciły. Musiałam kilka ( może nawet -naście ) razy dziennie po nich sprzątać, przeniosłam je więc do kuchni. No ale w kuchni przybyło sprzętów, zabrakło miejsca – wygospodarowałam im więc super miejsce w korytarzu tak zwanym u mnie – wiatrołapie. Teraz w wiatrołapie jest dosyć chłodno, papugi wylądowały więc piętro niżej – w suterenie. Mam tam kilka cieplutkich pomieszczeń, kotłownię, spiżarnię, graciarnię a teraz przybyła papugarnia ( istnieje w ogóle coś takiego ?? ) dla moich papug wędrowniczek. Mają ciepło, widno i dużo przestrzeni. Że też wcześniej nie wpadłam na taki pomysł.
Papugi dochrapały się więc swojego pokoju, co nie znaczy że ich nie słychać na piętrze …
***
A oto kilka fotek Ary czerwonej ( Ara macao). Piękne prawda ?
Zwariować można z tym wszystkim, słowo daję. Za to nigdy, ale to przenigdy, mi się w domu nie nudzi. Nie ma to jak mieć swój świat. Zwariowany świat. Taki, w którym czuję się mniej zwariowana od tego co wokół.
Słońca, słońca, słońca … mimo mrozu, słońca Wam i Sobie życzę
Edyta