*

Na imię mam Edyta i od lat hobbystycznie uprawiam rośliny.
Hoje to moja wielka roślinna miłość! Ściągam je skąd się da ... Z najdalszych zakątków Europy i świata.
Poszukuję wciąż nowych gatunków i odmian tych wspaniałych roślin. Podziwiam kwitnienia, zakochuję się w liściach.To jak narkotyk ...
Moja kolekcja, licząca ok.900 gatunków i odmian hoi, stale się powiększa, a mój dom coraz bardziej przypomina las deszczowy.
Zapraszam do odwiedzin.


*

sobota, 3 grudnia 2011

Jesienne kolory na liściach hoi


Przy okazji dzisiejszego podlewania powstała mała sesja, to niewielka część hoi z okna salonowego



















a scortechinii IML 0755 pobija wszystkie inne intensywnością czerwieni  ....




***

Dzisiaj miałam przefajny dzień ... 
Takich dni życzę Wam i sobie jak najwięcej .

Edyta

czwartek, 1 grudnia 2011

Hoya callistophylla BIG LEAVES, zimowy zakup hoi i Emporio.





1 006

IMG_0740


Uwielbiam ją.
Liście ogromne, dochodzące do 20 cm. Ma ktoś tego giganta ?
W ziemi nie chciała rosnąć. Ucięłam i ukorzeniłam na nowo w skale wulkanicznej. To był strzał w dziesiątkę. Zasuwa ze wzrostem aż miło …


***
Jak ja lubię hojowe zakupy … Aktualnie czekam na dwie paczki. Hoje to rośliny tropikalne więc rosną i rozmnażają się cały rok. Szczerze ? Nie zauważyłam aby była jakakolwiek różnica w ukorzenianiu ich teraz a np. w kwietniu … Przecież my tak naprawdę stwarzamy im lato, przez okrągły rok. Dlaczego więc mam rezygnować z przyjemności nabycia nowych gatunków i odmian ? Jedyny szkopuł to : jak sprzedawca zabezpieczy je na czas podróży, chłodnej podróży ?  Jeżeli będziecie kupowali hoje zimą, poproście sprzedających, o ubranie ich na cebulkę. Kilka warstw zdziała cuda i pozwoli aby rośliny dotarły do Was bezpiecznie i zdrowo. Uwaga ! Nie zapominajmy o wspaniałych właściwościach zwykłych, szarych ( nie kolorowych ) gazet. Gazeta doskonale chroni rośliny: i zimą przez chłodem i latem przed gorącem. Do tego ocieplina, kolejna warstwa gazety i koniecznie kartonowe pudełko - wtedy można cieszyć się nową dostawą, zdrowych sadzonek …. Absolutnie nie pakujcie i nie pozwólcie pakować sobie roślin w papier toaletowy, który wysysa całą wilgotność z roślin, a następnie zostaje maksymalnie schłodzony przez zimne czy też mroźne powietrze. To nie jest dobry sposób. W większe mrozy powyżej –10st C wysyłając do Was przesyłki, będę zabezpieczała dodatkowo rośliny zakupioną dla Was gratis TEA TOWEL, którą później będziecie mogli wykorzystać w kuchni. Jeżeli kupujecie rośliny u kogoś innego – zaproponujcie taką opcję zabezpieczenia sadzonek. Jest to rewelacyjny sposób, testowany przez mnie niejednokrotnie. Gdy temperatury sięgną –15 do –20 st C będziemy musieli je przeczekać i tutaj będę nieugięta. Nikt rozsądny nie wysyła roślin w taki mróz.


***


Znalazłam swoje perfumy na dzień. To Emporio She Armaniego. Byłam ostrożna z tym stwierdzeniem, ponieważ zapachy szybko mi się nudzą … Kupiłam jeden flakon – fascynacja. Kupiłam drugi – fascynacja w dalszym ciągu. Teraz kupiłam trzeci – znaczy to, że się w nim zakochałam. Tak, tak … to właśnie tego zapachu szukałam po to, aby sie w nim zakochać i juz nigdy nie zdradzić. Wg. mnie to najpiękniejsze perfumy na dzień, mogą być stosowane również na wieczór, choć na te okazje mam zazwyczaj zarezerwowane Shalimar Guerlain o których pisałam TUTAJ. Zapach jest bardzo kobiecy, kuszący, elegancki i tajemniczy - piękno w najczystszej postaci. . . Naprawdę zniewalający. Po prostu metafizyka... UWAGA ! Mają skutek uboczny …. Hmmm bardzo podobają się mężczyznom, baaaaaaaaaardzo …. Armani stworzył arcydzieło !!!



Grudniowo już, pozdrawiam
Edyta

sobota, 26 listopada 2011

Hoya walliniana i 100 lat dla mojej Oli

Hoya walliniana

Pochodzi z Malezji. Nazwana na cześć szwedzkiego botanika P. Wallin'a.







Bardzo lubię tę hoję. Pięknie wybarwiające się liście, śnieżnobiałe plamki ... 
Ponoć zakwita już w młodym wieku, co mnie niezmiernie cieszy.



***

Właśnie impreza u nas trwa, babska impreza. Głośna muzyka, głośny śmiech ... Moja córcia baluje z przyjaciółkami i świętuje swoje 13 urodziny. Tak, tak, moja Ola to skorpionica. Ma niesamowity charakterek ... Jest silna i przebojowa. Mój skarb i oczko w głowie. Komu się zdarza zadzwonić do mnie na tel. stacjonarny i pogadać z nią chwilkę, ten wie też, że to największa gaduła na świecie. 



Zabawa jak zwykle jest pierwszorzędna ! Radość jest tym większa że dziewczynki po imprezie, organizują  całonocne piżama-party... Zostają więc wszystkie do jutra . 



        










Co jakiś czas donoszę im przyrządzone przeze mnie, kolejne smakołyki i przekąski ( największym powodzeniem cieszą się wyczesane pingwinki : z czarnych oliwek i białego twarożku ), cykam fotki, a w przerwach, przy kieliszku Bordeaux ... klicę posta ... 



Pamiętam jak miałam 13 lat .... Echhhhhhhhhh .... 
A Wy pamiętacie ten beztroski czas ?
Tylko dzieci przypominają nam, jak ten czas szybko biegnie ...


Moja słodka córeczko, jestem tak bardzo szczęśliwa że Cię mam !!!

***
Dobrego weekendu, wypełnionego tym co uszczęśliwia Was najbardziej!
xoxo, Edyta





czwartek, 24 listopada 2011

Zagadka

 

Kto zgadnie, co mi kwitnie ?

 

ta na kuchennym oknie …

IMG_1267

 

i w oranżerii …

IMG_1226

 

a tutaj pod lampami w salonie, klują się pąki h. onychoides

IMG_1270

jak ja uwielbiam te fiutki kwiatowe … ;-)

A Wam co kwitnie w listopadzie ?

czwartek, 17 listopada 2011

Hoya sp. aff. wrayi i tutorial ‘Nanoszenie nadruku na tkaninę ‘

 

Hoya sp. aff. wrayi

( można spotkać ją również pod inna nazwą sp. SR-2008-01-A  lub EPC 229 ,RCBR  YKL – Clone A )

IMG_0721

IMG_0718

IMG_0719 

 

Bardzo intrygująca hoja – prawdopodobnie nowy, nie opisany jeszcze gatunek. Pąki kwiatowe podobne do h. kloppenburgii można zobaczyć TUTAJ , limonkowe, przepiękne kwiaty ma jednak podobne do hoi z sekcji Peltostemma – czyli h. caudata, flagellata, imbricata … Ponoć łatwo i chętnie zakwita …

***

Mój dom urządzam od lat w stylu Vintage. Na początku nieśmiało, teraz już z pełną premedytacją akcentuję w pomieszczeniach Francję. Detale, które wyznaczają klimat stylu francuskiego, to oczywiście dekoracyjne meble i bibeloty. Rustykalne obrazki, lniane powłoczki, koronkowe poduszki, haftowane obrusy, woreczki z naturalną lawendą, narzuty boutis  i wiekowe skarby vintage: obrusy, serwety, pościel...Chłonę tą pracę całą sobą i cieszę się jak dziecko gdy mój dom zmienia się z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień - na taki mójjjjjjjj, wymarzony, wyśniony w którym czujemy się doskonale …  Coraz bardziej zwracam uwagę na fakt, iż żadna nowa rzecz, mebel, tkanina, poduszka, kran -  nie może pojawić się przypadkowo. Starannie dobieram dodatki. Klimat wnętrz tworzą tzw. “ludwiki”. Ikony francuskich mebli – fotele, etażerki, konsole czy szezlongi. Stoją w salonie, sypialni i kuchni obok współczesnych mebli i sprzętów, a także witają gości w korytarzu. Większość moich antycznych zdobyczy kupuję po okazyjnych cenach na allegro – zazwyczaj na pierwszy rzut oka, wyglądają jak stare graty, ale często wyczarowuję z nich prawdziwe cudeńka z duszą.  Robię je po swojemu … Cenne jest to, co pokryte patyną czasu. Te meble i przedmioty sprawiają wrażenie zbieranych od pokoleń.

Na prośbę moich blogowych koleżanek pokażę jak nanoszę nadruki na tkaninę, przez co wyczarowuję francuskie napisy na dodatkach, poduchach, zazdrostkach a nawet donicach ( ale to już inna historia)

 

Wzory nadruków znajduję w internecie,  zazwyczaj TUTAJ . Drukuję na drukarce laserowej ( to bardzo ważne, jeżeli nie macie drukarki laserowej musicie wydrukowany motyw odbić na xero ). Jeszcze jedna zasadnicza rzecz – jeżeli motyw jaki chcecie przenieść na tkaninę, posiada napis musicie go wydrukować w tzw. odbiciu lustrzanym.

Teraz potrzebuję już tylko rozpuszczalnika NITRO. Tak , tak … nie żartuję.

Wybieram materiał na którym chcę umieścić nadruk. W tym przypadku  jest to płócienna zazdrostka z koronką.

IMG_1019

Następnie przyklejam wydruk taśmą klejącą aby mi się nie przesuwał ( oczywiście drukiem w stronę materiału )

IMG_1021

IMG_1023

 

Teraz potrzebuję rozpuszczalnika i kawałek miękkiej szmatki.

 

IMG_1025 

Namoczoną rozpuszczalnikiem szmatką zdecydowanymi ruchami, jednocześnie mocno przyciskając, przecieram kartkę z motywem.

IMG_1026

Dociskam jeszcze raz ‘roboczą’ łyżką, aby nadruk ładnie przeniósł się na tkaninę. Rozpuszczalnik  wnikając w kartkę przechodzi na materiał, "zabierając" ze sobą wydrukowany motyw.

IMG_1027

Odklejam taśmę i …. tadammmmmmm

IMG_1028

IMG_1029

IMG_1031

IMG_1032

IMG_1033

Teraz można wyprać, by odświeżyć tkaninę  i pozbyć się zapachu rozpuszczalnika.. Motyw się nie spiera więc sposób jest rewelacyjny i … tani.

Miłej i owocnej zabawy !!! i dużo, dużo słońca …

Edyta