*

Na imię mam Edyta i od lat hobbystycznie uprawiam rośliny.
Hoje to moja wielka roślinna miłość! Ściągam je skąd się da ... Z najdalszych zakątków Europy i świata.
Poszukuję wciąż nowych gatunków i odmian tych wspaniałych roślin. Podziwiam kwitnienia, zakochuję się w liściach.To jak narkotyk ...
Moja kolekcja, licząca ok.900 gatunków i odmian hoi, stale się powiększa, a mój dom coraz bardziej przypomina las deszczowy.
Zapraszam do odwiedzin.


*

poniedziałek, 22 listopada 2010

100 lat dla mojego słoneczka i kuchenne rewolucje. Hoya citrina .

Po pierwsze - przepraszam za brak obiecanego sobotniego wpisu . Możliwości mojego dziecka mnie przerosły … Ola skończyła w niedzielę 12 lat i … w piątek była pierwsza tura gości , w sobotę druga tura gości a w niedzielę tura trzecia :-) Miło prawda ? Takie moje dziecię gościnne. Tłumy dzieciaków przewinęły się przez nasz dom , trzeba było towarzystwo nakarmić , dopilnować , a po wszystkim pozostało mi wielkie sprzątanie . Mimo wszystko , fajnie było …
u 503
choć dopadła mnie  nostalgia  . Jeju , moje słoneczko ma już 12 lat , ja za kilka tygodni będę miała 20 lat więcej od niej , a nie tak dawno sama obchodziłam dwunaste urodziny … jak ten czas szybko płynie , za szybko .
Pokażę dzisiaj hoję citrina – fajna i wdzięczna mieszkanka Malezji . Została opisana w  1922 roku . Ponoć bardzo mocno , przyjemnie pachnie , co napawa mnie wieeeeeelkim optymizmem.
u 484
u 485
u 486
Spodoba się każdemu hojoholikowi , dzięki powywijanym , dołeczkowatym liściom . U mnie tego efektu nie widać teraz zbyt dobrze , przede wszystkim dlatego , że w tym roku była przycięta z 50 razy … Cieszyła się ogromnym powodzeniem . Jej dzieci rozsiane są po całej Polsce  , Europie a nawet świecie . Niech Wam rośnie kochani szybko i zdrowo tak jak mi .
Pokażę ją wiosną , abyście zobaczyli jak zapyla ze wzrostem …  Może zaskoczyć , oj może …



Na koniec donoszę że skończyłam malować stół i krzesełka moje :-) Jak Wam się podoba ?
u 452u 433Zdarłam z trudem ogromnym wszystkie powłoki farb , wyczyściłam do gołego drewna , pomalowałam farbą akrylową szarą , na to wosk wybielający i na koniec olej do blatów . Komplet postarzał się i o to właśnie mi chodziło. Efekt bardzo mi się podoba .
Mój sprzęt fotograficzny nie oddaje w pełni , ani koloru , ani atmosfery jaką chciałam osiągnąć , dlatego pokażę jeszcze kilka zdjęć , abyście poczuli klimat który panuje w mojej kuchni …
u 440 u 441 u 446
u 443u 451  
Uściski i jesienne pozdrowienia dla wszystkich!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i słowa które wędrują na moją skrzynką mailową ....
edyta

środa, 17 listopada 2010

Trochę o mnie , trochę o oranżerii niedokończonej , trochę o ptaszkach :-) i hoja na dokładkę - hoya flavida

Sporo się ostatnio u nas dzieje , zresztą chyba jak zawsze :-) W pierwszej pracy (na etacie) mam co prawda znów więcej luzu ( wynikiem tego są nowe posty na blogu i odpowiedzi na Wasze maile ) , za to w drugiej 'popołudniowej' (w tej co muszę w samochód wsiadać i po kraju jeździć )  , wciąż dostaję nowe zlecenia ''na wczoraj'' , znów mnie gonią terminy , telefony się urywają i coraz częściej mam ochotę na jaką rentę iść albo coś ... :-p i marzę , marzę aby stać się kurą domową … Oj już bym wiedziała co z czasem zrobić .

Misiek ( czytaj: mąż , nazwany takowo ze względu na swoje gabaryty :-)) chodzi po domu jak obłąkany i za żadną robotę powodującą zakończenie prac oranżeryjnych nie chce się zabrać , bo twierdzi chłopina , że mnie w domu w ciągu dnia nie ma , a on nie będzie bez mojego dyktatorstwa i podglądania nic robił, bo znów dostanie ochrzan niemały , że coś inaczej  jest niż powinno być . Ja tam aż taka hetera nie jestem , choć na aniołka też bym nie pasowała :-) . Misiek po prostu jest moim przeciwieństwem , on na wszystko ma zawsze czas , twierdząc że robota nie zając , nie ucieknie , że pracę to trzeba szanować i mam go nie pośpieszać bo mi się nerwicy nabawi ... W efekcie takiego podejścia : w mojej oranżerii zamiast podłogi najnormalniejszej , jest jeszcze goły , zimny beton a i grzejniki nie podłączone do centralnego . Jak tak dalej pójdzie to albo wezmę się za to sama , albo jakiegoś sobie fachowca 'obcego' naraję ( a później będzie obraza i foch mężowski , bo stwierdzi pewnie że przecież on to mógł zrobić … ) , albo do oranżerii wprowadzę się za kilka / kilkanaście tygodni kiedy to Miśkowi minie chandra jesienno-zimowa i zechce człowiekowi najukochańszemu - czyli mnie , doprowadzić do stanu używalności domek dla hojek .Chcecie zdjęcia oranżerii to i pokażę , a co mi tam , chociaż wolałabym zdać fotorelację jak już będzie wszystko dopięte na ostatni guzik ...

Póki co , wygląda tak :

u 415

Może to nie jest najwspanialsza , najbardziej ekskluzywna oranżeria na świecie , ale na inną póki co mnie nie stać , a ta jest dla mnie i tak najpiękniejsza . Wymarzona , wyśniona , wyczekana ... I po co komu dużo pieniędzy ? Czy ktoś kto ma wszystko , cieszy się z takiego czegoś tak bardzo jak ja ?? Na pewno nie !

Ja pieniędzy w nadmiarze nigdy nie posiadam , za to mam wspaniałą rodzinę , dzieci o dobrych , szczerych serduszkach , męża kochającego i dzielnie znoszącego moje zachcianki przez wiele lat i głowę pełną planów , marzeń ... Te murki co łączą oranżerię z chatką moją , będą otynkowane pod kolor domu , no i taras wyłożę płytkami ładnymi :-) To będzie chyba na tyle , ale to dopiero wiosną ...

Idzie zima wieeeeelkimi krokami ... Pomyślałyśmy z moim dziecięciem starszym o dokarmianiu ptaszków . Wykorzystałam wolną chwilkę i zrobiłyśmy z Olusią takie piękne  tłuszczowo-ziarnowe przysmaki dla sikorek , które są wierne naszemu ogrodowi od lat .

u 414

Dzieci mają niesamowitą frajdę , podglądając je z okien domu, gdy te przylatują na posiłek.Pamiętajmy o tym aby dokarmiać ptaki przez całą zimę , nie może być to tylko chwilowe .Bidulki , przyzwyczajone do stałego miejsca stołowania , nie będą miały czasu aby poszukać nowego, szczególnie zimą gdy dzień jest krótki.Wiadomo że sikorka aby przeżyć,  musi zjeść tyle ile waży .Kto może - zachęcam i tak później podziękują śpiewem , który uwielbiamy pijąc kawę w ogrodzie :-)

 

Pokażę Wam dziś hoję flavida .

IMG_3457 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

IMG_0422

IMG_0423 IMG_0420  

 

 

 

 

 

 

 

 

Kupiona w Tajlandii w ubiegłym roku. Liście błyszczące , młode - piękne, czerwono-brązowe. Kwiaty ma CUDNE , niestety ponoć bardzo trudno zakwita … Lubi słońce . Preferuje jasne , słoneczne stanowisko – najlepiej południową wystawę . Należy do sekcji Acanthostemma .Wg mojego doświadczenia , lubi stale wilgotne podłoże .Zupełnie bezproblemowa , łatwa w uprawie .

Na zakończenie przyznam się że późnymi wieczorami ( żeby nie powiedzieć nocą :-) wynalazłam sobie bardzo pracochłonne i ambitne zajęcie . Malowanie kuchennego stołu i krzeseł JOKKMOKK z Ikei .

Już raz zmieniałam jego kolor na biały ( widać powyżej ) , wcześniej miał naturalny kolor drzewa sosnowego , ale z racji tego że kobieta zmienną jest , pomysła mam teraz jeszcze lepszego ... Malowanie - prosta sprawa , do szału doprowadza mnie przygotowanie do malowania , czyli pozbycie się uprzednio położonej farby akrylowej. Masakra . Tego cholerstwa nie da się tak łatwo pozbyć . Pozostaje mi skrobać i czyścić do gołego drzewa - szpachelka , papier ścierny i gąbka stalowa idzie w ruch. Kurzy się toto niemiłosiernie , tak że wyniosłam się z całym osprzętem do wiatrołapu . Misiek nic nie mówi , ale po minie jego widzę że dobrze nie jest :-) Tym bardziej że kuchnia pozbawiona jest stołu i krzeseł , a z posiłkami trzeba latać po pokojach ... Może tak źle nie będzie , bo po przedstawieniu mojego planu stwierdził że to może nawet całkiem mądrze wymyśliłam haha .

Aaaaaa…. niedługo będzie mi znów pachnieć intensywnie w kuchni …

u 418

Pąki hoi thomsonii rosną aż miło :-)

do soboty kochani

buziaki

edyta

sobota, 13 listopada 2010

Listopadowy konkurs

Już pora na nowy konkurs …  Zapraszam !

Pytanie brzmi : Jakie hoje zakwitają pojedyńczym kwiatem ? Wymień przynajmniej 2.

Głowiłam się jaką sadzonkę wybrać jako nagrodę . I wymyśliłam , że nagrodą w listopadowym konkursie będzie zestaw składający się z 10 różnych ( wg.mojego uznania ) sadzonek hoi. Będą to sadzonki cięte , niekorzenione , a wśród nich taka która zakwita właśnie pięknym , pojedyńczym kwiatem. Mam nadzieję że nagroda się spodoba , choć troszkę wzbogaci Waszą kolekcje oraz osłodzi smętne , jesienne dni.Spośród poprawnych odpowiedzi zostanie wylosowany jeden zwycięzca, a na odpowiedź ( standardowo na maila ) czekam do końca listopada .

serdeczności

edyta

wtorek, 9 listopada 2010

Czy ktoś nie lubi poniedziałków ? + hoya griffithii



Odkąd sięgam pamięcią nie lubiłam poniedziałków . Ba , czasami udawałam że poniedziałek nie jest wcale poniedziałkiem tylko np . wtorkiem lub środą ...  Nic z tego ... Poniedziałek to poniedziałek , dzień od którego zaczyna się całotygodniowa praca .Zostało nam to chyba z czasów szkolnych …  Z racji tego , że ja mam plan w zasadzie na wszystko - na życie , na szczęście , na sprzątanie ( tak , tak zawsze sporządzałam plany :-) do których uparcie dążyłam , może kiedyś Wam pokażę ,uśmiejecie się )  - mam też plan na poniedziałki . Z natury jestem osobą bardzo energiczną (znajomi podejrzewają wręcz przewlekłe , nieuleczalne ADHD lub opcja druga -jestem cyborgiem :-) , lubię pracować (ale w granicach rozsądku) , lubię sprzątać , lubię gotować , lubię być czymś zajęta , no i oczywiście lubię sporządzać plany.
Ujarzmiłam poniedziałki ! Uwielbiam je. Wystarczy niewiele , aby nawet w poniedziałek się chciało , tak bardzo jak się wcześniej nie chciało :-) uśmiechać się, działać , po prostu żyć !
Już mnie nie drażni że od samego rana , po moim biurem czeka na mnie tłum petentów. Z uśmiechem pytam czy spać nie mogą ? A oni też z uśmiechem , że owszem mogą ale tak bardzo się stęsknili że warują już od godziny ... Haha
Przede wszystkim każdy poniedziałek to mój dzień .Tylko mój .Od jakiegoś czasu zapisałam się na naukę pływania i lekcje wyznaczyłam sobie na ... poniedziałki po pracy . Wyobrażacie sobie ? Ja , trzydziesto-jedno-letnia ! uczennica dwudziestoletniego nauczyciela .No głupio normalnie , wstyd się przyznać że taka duża dziewczynka  pływać nie umie , ale co tam -  plan jest , marzenie jest , trzeba je zrealizować skoro się da . Po trzech godzinnych lekcjach , obcowania z ratownikiem o wyglądzie młodego Boga , ja pływam ! ( no , utrzymuję się na wodzie ). Fantastyczne uczucie , przełamywać lęki , bariery , uczyć się zaufania do obcych ludzi .
Wracając z basenu wstępuję do cukierni po rurki z bita śmietaną ( dzięki Bogu nie mam tendencji do tycia , choć zjeść to ja lubię i oj potrafię ... ) i do kwiaciarni obok po świeże kwiaty .Kocham świeże kwiaty , nawet teraz , nie jest to aż tak duży wydatek za pięć ciętych , ulubionych ... raz w tygodniu :-) A potem zamieniam się w kurę domową i gotuję dla mojej rodzinki pyszności na drugi dzień , co by mi z głodu nie przymarli , piekę im chlebuś i do późna ( bo ja typ sowy ) zajmuję się wspólnymi i swoimi sprawami .
Prawda jest niestety taka kobitki , że większość z Was dba o wszystko , o wszystkich  , tylko nie o siebie ...
Dom , rodzina są bardzo , bardzo ważne - ale najważniejsze jesteście WY . Tylko szczęśliwa mama wychowa szczęśliwe dzieci , a szczęśliwa żona zarazi pozytywną energią męża ...



 Hoya griffithii

1 034


Przede wszystkim – jest to naprawdę rzadko spotykana hoja w kolekcjach. Choć myślę , w dzisiejszych czasach zdobycie naszych wymarzonych gatunków roślin jest i tak dużo łatwiejsze niż było 5 – 10 lat temu .Dzięki wynalazkowi jakim jest internet , świat stoi przed nami otworem . Źródeł jest mnóstwo , Szwecja , Niemcy , Hiszpania , Italia , Stany Zjednoczone , Tajlandia , Australia … A że w Polsce zapanowała hojomania która zaraża coraz więcej osób , dwoimy się i troimy aby zdobywać wciąż nowe odmiany .
Znaleziona po raz pierwszy przez brytyjskiego lekarza, przyrodnika i botanika dr.W.Griffith (1810 – 1845) w Khasia Gebirge ( Indie ) .
Jest to hoja chłodolubna. Kapryśna. Rośnie wolno . Kto nie lubi iść na łatwiznę – polubi ją .
Uwaga , uwaga ! Ma właściwości lecznicze.W Chinach, liście i łodygi tej hoi są  stosowane w leczeniu urazowych obrzękach , uszkodzeniach skóry , a napar z liści w celu łagodzenia kaszlu i przy zapaleniu płuc.



Hoya aff. griffithii 

1 037



miłego tygodnia życzę Wszystkim czytelnikom


Edyta

Hoya elliptica splash


Ma ktoś ? Zdobyłam latem … Rewelacyjna wyselekcjonowana odmiana o bardzo ciapatych liściach. Rooooośnie.
I like !

IMG_0706 


IMG_0696


IMG_0700  

serdeczności ślę
Edyta

niedziela, 7 listopada 2010

lacunosowo mi

Lacunosy wszelakie ubóstwiam . Jako pierwsze ,  zachwyciły mój nos urzekającym zapachem kwiecia , szarpnęły za serce drobnymi listkami …

u 351u 349 

 

 

 

hoya lacunosa ‘Langkawii Island’ o ślicznych maleńkich listkach

 

 

u 355

hoya lacunosa ‘Ruby Sue’ – jedna z moich ulubienic ze względu na rubinowe zabarwienie liści

 

 

 

 

 

 

u 364

hoya lacunosa ‘Snow Caps’ – mmm….

u 365

 

 

u 358

hoya lacunosa ‘ Snow Caps – Select ’ –  ‘odwrotnie ośnieżona ’ wersja . Przepiękna .

 

 

 

 

u 362

hoya lacunosa IML 1405 from Barang Terenggeru Malaysia – z kawałkiem tej , wychodzi ode mnie każdy oglądający moją kolekcję …  Nie dziwię się – to chyba numer 1 wśród lacunos .

 

 

 

u 370

hoya lacunosa SV403 – drobniutkie listki , bardzo fajna choć  wolno rośnie

 

 

 

 

 

 

u 375 hoya lacunosa ‘ Malaysia ’

u 373

hoya lacunosa ‘ Tove ’

u 371

 

u 379

hoya lacunosa IML 1179 from Cikidian Java – liście wąskie długie , ’’woskowane’’ , bardzo dekoracyjna odmiana

 

 

 

 

 

 

u 381

hoya lacunosa ‘ Hearts Shaped Leaves ’ ( hoya krohniana ; serduszkowa )

 

 

 

 

 

 

u 384hoya lacunosa ‘ Borneo ’ 

- na tą gadzinę czeka w kolejce kilkanaście osób , niestety roślinie  w tempie ślimaczym …

 

u 378 hoya lacunosa  ‘ Giant ’

 

 

 

 

 

u 391

hoya lacunosa IML 1039 from Bogor Java

REWELACYJNA

bardzo szybko rośnie , liście mięciutkie , delikatne , matowe

u 389  hoya lacunosa ‘ Royal Flush ’

miłej niedzieli kochani i do ‘niebawem’ :-)

Edyta

poniedziałek, 1 listopada 2010

Zapal świeczkę ….

IMG_0002

Dżem  - Zapal świeczkę

 

Na kiepskich zdjęciach okruchy dawnych dni
Czyjaś twarz zapomniana twarz
W pamięci zakamarkach wciąż rozbrzmiewa śmiech
Czyjaś twarz zapamiętana
Mijają dni ludzie natury
Wciąż nowych masz przyjaciół starych przykrył kurz
Dziewczyny ciągle piękne lecz w pamięci tkwi
Ten pierwszy dzień najgorętszych z dni



Zapal świeczkę za tych których zabrał los
Zapal światło w oknie
Zapal świeczkę za tych których zabrał los
Światło w oknie


Ludzi dobrych i złych wciąż przynosi wiatr
Ludzi dobrych i złych wciąż zabiera mgła
I tylko ty masz tą niezwykłą moc
By zatrzymać ich by dać wieczność im
Pomyśl choć przez chwilę podaruj uśmiech swój
Tym których napotkałeś na jawie i wśród snów
A może ktoś skazany na samotność
Ogrzeje się twym ciepłem zapomni o kłopotach

 

Zapal świeczkę za tych których zabrał los
Zapal światło w oknie
Zapal świeczkę za tych których zabrał los
Światło w oknie

Kocham Dżem od niepamiętnych czasów … Kocham ich piosenki tak jak żadne inne …. Gdy słucham ‘Aleję róż ‘ lub ‘Paw’ jestem w niezrozumiałej ekstazie . Kochałam jako nastolatka Ryśka Riedla , jeździłam na wszystkie koncerty i śpiewałam razem z moim ulubionym wokalistą , rozpaczałam jako fanka po jego śmierci … Nikt go nie zastąpi choć Dżem istnieje nadal , wciąż brak mi jego głosu w nowych piosenkach … Pozostał żal i mnóstwo pytań bez odpowiedzi .

Rano zrobiłam rundkę po cmentarzach , odwiedziłam bliskich . Pewnie wieczorem pojadę raz jeszcze .Choć odwiedzam ich w każdą niedzielę , dzisiejszy dzień jest wyjątkowy . To dla mnie czas refleksji .

Muszę odwiedzić jeszcze jeden grób , jak co roku , jadę do Tych powiedzieć Ryśkowi że był wspaniałym człowiekiem i …. zapalić świeczkę za tego którego zabrał los …

Edyta

sobota, 30 października 2010

Paluchy czarownicy i hoya thomsonii

Tą hoję ma każdy hojowy maniak , prawda ? Jedna z pierwszych w mojej kolekcji , piękna , posypana srebrem , owłosiona , zabójczo pachnąca  - można ją polubić …

1 199

  

1 2051 202 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pachnie dosłownie ‘zabójczo’ . Intensywnie , ciężko , piżmowo . Kwitnie w miesiącach chłodnych , zimowych .W ubiegłym roku zakwitła mi aże dwoma kwiatami , co dało ten śmieszny widok poniżej …

  hoya thomsponiae (1) 

aczkolwiek zapachniało w całej kuchni . Tak , tak tymi dwoma maluchami dała równo czadu . W chwili obecnej zaczyna znów brać się do roboty

 u 336

Hoya homsonii - nazywana czasem nieprawidłowo hoją thompsonii , pochodzi z Indii . Znaleziona po raz pierwszy przez J.D. Hooker’a i T.Tomson’a w Assam , w lasach sosnowych , na wysokości 900 mnpm.Uwaga  - pijaczka ! Nie lubi sucho , lubi chłodno.

Wiecie że jutro jest Halloween ? Ja wyjścia nie miałam , musiałam wiedzieć  ( choć dla mnie to święto po prostu nie istnieje ) bo od samego rana zostałam drastycznie molestowana przez moje pociechy o pomoc w halloweenowych przygotowaniach … Ludzie , nawet się wyspać nie dali …  No i co miałam zrobić ? Pomogłam wystroić pokoje , pomogłam przygotować stroje ( nawet babcię pomogłam namówić do uszycia takiegoż jednego :-)) do tego popełniłam takie oto ciasteczka , pod groźną nazwą “Paluchy czarownicy” .

u 273

kto zainteresowany podaję przepis :-)

Paluchy czarownicy

Składniki:

    * 225 g miękkiego masła
    * 3/4 szklanki cukru pudru
    * 1 jajko
    * 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
    * 1 łyżeczka ekstraktu z migdałów
    * 2 i 2/3 szklanki mąki
    * 1 łyżeczka proszku do pieczenia
    * pół łyżeczki soli
    * mała paczka migdałów

Wszystkie składniki (oprócz migdałów) zmiksować i zagnieść.

u 266

Ciasto owinąć w folię i włożyć do lodówki na 30 minut. Wyjąć , formować palce (powinny być trochę cieńsze od Waszych palców - w piekarniku urosną), na końcu wciskać migdał w miejsce paznokcia.

u 271

Piec około 10 minut w temperaturze 200ºC Studzić na kratce.

No i takie cuś powstaje ( bardzo dobre , polecam ) :

u 272

Pracowity dzień dzisiaj miałam . Od jakiegoś czasu szukałam na allegrooo tzw.listownika . Takiego przydasia na rachunki , listy , karteluszki .Dziś wpadło mi ręce takie oto ustrojstwo poniżej …

u 275  Nie , nie kupiłam . Znalazłam na strychu :-) mówię Wam prawdziwe skarby tam można znaleźć ;P . Oczywiście trochę go udoskonaliłam  haha ,pomalowałam na biało i przetarłam w celu postarzenia papierem ściernym , no i teraz wisi nad biureczkiem , zdobi i swoją rolę spełnia doskonale w moim kąciku do pracy … A w wazonie , ostatnie już chyba w tym roku – zielone gałązki ogrodowej wierzby mandżurskiej  echh …

 

 

 

 

u 296

u 305u 314

Uciekam odpoczywać , mąż leje wino do kieliszków , świece się palą – jest uroczo wprost ,

miłej niedzieli kochani .

Edyta