*

Na imię mam Edyta i od lat hobbystycznie uprawiam rośliny.
Hoje to moja wielka roślinna miłość! Ściągam je skąd się da ... Z najdalszych zakątków Europy i świata.
Poszukuję wciąż nowych gatunków i odmian tych wspaniałych roślin. Podziwiam kwitnienia, zakochuję się w liściach.To jak narkotyk ...
Moja kolekcja, licząca ok.900 gatunków i odmian hoi, stale się powiększa, a mój dom coraz bardziej przypomina las deszczowy.
Zapraszam do odwiedzin.


*

czwartek, 26 września 2019

Hoya chlorantha



Zakwitła dwoma kwiatami, ale jak to mówią - lepszy rydz niż nic :-)
Na szczęście wielkość kwiatów rekompensuje mi to skromne kwitnienie. Słowo daję że na żywo robią wrażenie.


Hoya chlorantha została znaleziona w 1905r. przez Karla Rchingera w pobliżu Tiavi, Upolu ( wyspa Samoa ) Nazwa 'chlorantha' pochodzi od greckiego słowa 'chloros' czyli po prostu 'zielony' i opisuje oczywiście kolor jej kwiatów. Na zdjęciach są nieco rozjaśnione od lampy w aparacie, na żywo mają nieco żywszy, limonkowy kolor. Pojedynczy kwiat miał u mnie średnicę 2,5 cm ! a kwitnienie trwało 11 dni.



Hoya chlorantha
















kwitnąco pozdrawiam







niedziela, 15 września 2019

Z cyklu NOWOŚCI 2019 : Hoya 'Ricardo' SS 13-05




Krzyżówka Hoya vitellina i Hoya deykeae
Bardzo mi się spodobały jej liście, dlatego postanowiłam wprowadzić ją do mojej hojowej kolekcji.


Tak kwitnie TUTAJ





 Hoya 'Ricardo' SS 13-05













serdeczności ślę




piątek, 13 września 2019

Hoya davidcummingii yellow. Bieszczadzki raj.


Pierwsze kwitnienie mojego malucha. 
Bardzo mi się podoba ta żółta wersja uroczej davidcummingii. Pachnie tak samo jak jej różowa koleżanka.



Hoya davidcummingii yellow

















***





Zakochałam się bez pamięci w Bieszczadach. Dwa tygodnie temu na zaproszenie znajomych, spędziliśmy cudowny weekend w tym bajkowym miejscu. Żal było wyjeżdżać...

Poczułam że to mogłoby być moje miejsce na ziemi. Oczyma wyobraźni widzę siebie na starość w drewnianej chacie, na skraju bieszczadzkiego lasu. Oczywiście wśród moich ukochanych roślin, zwierząt i bliskich ludzi. Suszącą zioła i w komitywie z naturą. A dom ten musimy koniecznie sami wybudować, musi być nasz w 100%. Mały może być, ale oranżerię bezdyskusyjnie musi mieć. I taras otwarty dla sąsiadów, na którym zawsze będzie czekał kompot i wygodne fotele. Cisza, spokój, bezkres lasów, gór - to coś co mi wyjątkowo odpowiada. Może będę miała kilka kur i kozę. Będę piekła chleb i robiła ser, a w ogrodzie będę miała mnóstwo warzyw... aaa i wysieję kwietną łąkę - zamiast tui, rododendronów i juk w idealnych odległościach. I sad, sad też będę miała, taki jak dawniej, u babci i dziadka. Książki będę czytała na akord. Nie będę się martwiła że u sąsiada trawnik jest prostszy i zdecydowanie bardziej zielony. Ogrodzenia może nie być w ogóle, będzie mniej stresu że klinkierówkę znów trzeba wyczyścić, a kute przęsła wymagają poprawki bo coś się zaczyna z nimi dziać... Na pewno będę chodziła w lnianych, długich kiecach, a świeżo umyte szamponem pokrzywowym włosy będę związywała na cebulę. Zapomnę co to kosmetyki z sephory i torebki od Guessa. Pozwolę skórze opalić się bez filtra. Może wtedy zobaczę co to znaczy prawdziwie żyć ? 

Tak mi się to wymyśliło i zamarzyło... A mi jak coś siądzie w głowie to na amen.





























xoxo





czwartek, 29 sierpnia 2019

Hoya aff. pusilla. Dywagacje nt. Hoya pusilla





Zakwitła i zagłębiłam się w temat. No i doszłam do dość ciekawych wniosków...

Hoya pusilla którą znamy, która od lat krąży w obiegu, oferowana do sprzedaży przez tajlandzkie szkółki oraz figuruje w kolekcji Liddle po nazwą H. pusilla IML0078  - z prawdziwą pusillą nie ma nic wspólnego ! 



Tak zakwitła u mnie :









Piękna prawda ? Owszem, ale to nie pusilla...


Jak widać, kwiatostan ma kształt parasola ( podobnie jak u H. lacunosa czy H. nabawanensis )
natomiast prawdziwa pusilla powinna mieć kształt kwiatostanu kulisty.


Kwiaty nie pachną, więc nie może to być forma wspaniale i mocno pachnącej  Hoya lacunosa.


Uważam że pusilla jaką mamy i znamy jest formą Hoya nabawanensis, której kwiaty są bliźniaczo podobne i również są bezzapachowe.


Tak kwitła u mnie Hoya nabawanensis  w październiku 2018r :





Widzicie podobieństwo ?




A teraz kilka informacji o prawdziwej H. pusilla



Hoya pusilla ( opublikowana w Malayan Nature Journal 30 w 1978 r ) to endemiczny gatunek Malezji, występuje tam tylko i wyłącznie na zalesionych nizinach wzdłuż rzeki Sungai Tahan. Często H. pusilla rośnie w symbiozie z mrówkami które tworzą gniazda wśród korzeni.



Kwiaty prawdziwego gatunku H. pusilla wyglądają tak :




Photos : apodagis.com





Jak zatem podpisać tą, którą dotąd uważaliśmy za pusillę ?

Myślę że dopisek aff. będzie właściwy póki co. Będzie on informował że nie jest to czysty gatunek, a jedynie hoja podobna do gatunku. Taki opis nie będzie wprowadzał w błąd kogoś, kto szuka prawdziwej H. pusilla. Osobiście uważam, jak już pisałam powyżej, że jest to jakaś forma stanowiskowa Hoi nabawanensis, której widziałam kwiaty na żywo i widzę ogromne podobieństwo. Nie czuję się jednak upoważniona, żeby sama zmienić jej nazwę, gdyż nie zajmuję się badaniami na temat hoi, a jedynie hobbystycznie je kolekcjonuję. 






Hoya aff. pusilla 












i z koleżanką H. ilagiorum







serdeczności ślę i do przeczytania wkrótce